Potrząsnęłam szybko przecząco
głową, nie widząc co powiedzieć, zrobić lub pokazać. Ten gnojek
wpakował mnie w większe kłopoty niż kiedykolwiek mogłabym sobie
to wyobrazić. Przelotnie spojrzałam na mój nowy biały zegarek ice
watch który właśnie wskazywał 19:46. Wyskoczyłam szybko z
samochodu wchodząc po schodach prosto na komisariat. Widziałam jak
Justin i jakiś jeszcze koleś siedzą na stołkach przed biurem do
mojego taty. Założę się że pewnie zostaną zaaresztowani. No i
dobrze. Nie chce ich, a zwłaszcza Justina, widzieć w moim życiu
jeszcze raz. Zapukałam grzecznie do drzwi gabinetu mojego taty, gdy
usłyszałam głośne „Proszę!” pociągnęłam za klamkę i
weszłam, zamykając za sobą drzwi. Chris spojrzał na mnie spod
jakiś papierów.
-Czy to była pra...-przerwałam mu
-NIE!-krzyknęłam tak głośno że
pewnie na ulicy mnie nawet słyszeli- Nie robiliśmy nic z tyłu.
Ugh! Na samą myśl o tym że ja...i on...! Aż mi nie dobrze. Jak
mogłeś mu uwierzyć?!- znowu podniosłam głos. Spokojnie Rosie,
opanowuj emocje. Wdech, wydech.
-Dobrze, kochanie- uśmiechną się do
mnie ojciec, próbując powiedzieć, że wszystko już ok.- i co,
zostajesz tutaj czy jedziesz do domu?
-Chyba pojadę do domu metrem-
uśmiechnęłam się gotowa by wyjść.
-Tylko nie zgub się znowu tak jak
kiedyś- zaśmiał się, a ja wyszłam zamykając za sobą drzwi.
Właśnie przechodziłam koło stołków, próbując wyglądać na
jak najbardziej wyluzowana, i nie poruszona tym że Justin cały czas
śledzi mnie wzrokiem.
-Rosie- usłyszałam jak ktoś woła
moje imię. Odruchowo się odwróciłam patrząc do kogo należał
ten głos. Ujrzałam uśmiechniętego Justina. Przewróciłam oczami
i spojrzałam na niego.
-Co?- odpowiedziałam oschle wyczekując
aż się odezwie.
-Podobam ci się- zaśmiał się-
bardzo dobrze wiem. I nie powinnaś kłamać twojego taty, że ci nie
dobrze na myśl o tym, że...
-Nic nie wiesz. Znasz tylko moje imię.
Nie wiesz o tym, co myślę o tobie, zresztą tak jest lepiej,
przynajmniej przez moje myśli nie zniży ci się poziom twojego ego.
Chociaż... przydało by mu się lekkie obniżenie. - pokiwałam
głową odwracając się na pięcie.
-Wiem o tobie więcej niż ci się
wydaje Rozalie Charlotte Waldorf!- krzykną za mną. Skąd on zna
całe moje imię? A no tak to jest Justin, Justin Bieber. Pff...
Powoli kierowałam się w dół ulicy,
przechodząc koło różnych wystaw sklepowych. Czułam się tak
jakby manekiny mówiły do mnie, patrzyły i zachęcały mnie do
kupna tego co właśnie prezentują. Przyznaje się uwielbiam kupować
nowe rzeczy. Ale jaka dziewczyna tego nie lubi? Przystanęłam przy
witrynie sklepu Prada. Zmienili wystawę. Kobaltowoniebieska
karbowana sukienka... Już widzę ją na mnie. Do tego idealnie
dopasowana kopertówka. Nie usnę dzisiaj w nocy jeśli jej nie
kupie. Pewnie weszłam do sklepu kierując się w stronę wieszaków,
szukając idealnych ciuchów. Czy przestraszyła mnie cena jak
zobaczyłam ile kosztuje moja wymarzona sukienka. Nie za bardzo. Na
moje 16 urodziny dostałam własną, złotą kartę kredytową. Czym
mam się przejmować? Po drodze do przymierzalni wzięłam parę
innych ubrań. Przy ubieraniu 3 rzeczy mój telefon zaczą dzwonić:
numer nieznany. Odebrałam niepewnie:
-Halo?- spytałam
-Hi, Rosie- usłyszałam znajomy głos,
ale jeszcze dokładnie nie wiedziałam do kogo należy, postanowiłam
to przemilczeć- pewnie się zastanawiasz skąd mam twój numer- ktoś
zaśmiał się do słuchawki- mówiłem ci że wiem o tobie więcej
niż sobie to wyobrażasz- och nie! To był Justin. Czy można mieć
większego pecha niż ja? Wątpię.
-Co chcesz?- wysyczałam do słuchawki,
próbując opanować sytuację.
______________________________________________________________________________Wybaczcie, że dzisiaj tak mało ale postaram się na poniedziałek napisać 3 dłuższy i leprzy :) CZYTASZ=KOMENTUJ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz