piątek, 9 sierpnia 2013

2. Wiem o tobię więcej niż Ci się wydaje


Potrząsnęłam szybko przecząco głową, nie widząc co powiedzieć, zrobić lub pokazać. Ten gnojek wpakował mnie w większe kłopoty niż kiedykolwiek mogłabym sobie to wyobrazić. Przelotnie spojrzałam na mój nowy biały zegarek ice watch który właśnie wskazywał 19:46. Wyskoczyłam szybko z samochodu wchodząc po schodach prosto na komisariat. Widziałam jak Justin i jakiś jeszcze koleś siedzą na stołkach przed biurem do mojego taty. Założę się że pewnie zostaną zaaresztowani. No i dobrze. Nie chce ich, a zwłaszcza Justina, widzieć w moim życiu jeszcze raz. Zapukałam grzecznie do drzwi gabinetu mojego taty, gdy usłyszałam głośne „Proszę!” pociągnęłam za klamkę i weszłam, zamykając za sobą drzwi. Chris spojrzał na mnie spod jakiś papierów.

-Czy to była pra...-przerwałam mu

-NIE!-krzyknęłam tak głośno że pewnie na ulicy mnie nawet słyszeli- Nie robiliśmy nic z tyłu. Ugh! Na samą myśl o tym że ja...i on...! Aż mi nie dobrze. Jak mogłeś mu uwierzyć?!- znowu podniosłam głos. Spokojnie Rosie, opanowuj emocje. Wdech, wydech.

-Dobrze, kochanie- uśmiechną się do mnie ojciec, próbując powiedzieć, że wszystko już ok.- i co, zostajesz tutaj czy jedziesz do domu?

-Chyba pojadę do domu metrem- uśmiechnęłam się gotowa by wyjść.

-Tylko nie zgub się znowu tak jak kiedyś- zaśmiał się, a ja wyszłam zamykając za sobą drzwi. Właśnie przechodziłam koło stołków, próbując wyglądać na jak najbardziej wyluzowana, i nie poruszona tym że Justin cały czas śledzi mnie wzrokiem.

-Rosie- usłyszałam jak ktoś woła moje imię. Odruchowo się odwróciłam patrząc do kogo należał ten głos. Ujrzałam uśmiechniętego Justina. Przewróciłam oczami i spojrzałam na niego.

-Co?- odpowiedziałam oschle wyczekując aż się odezwie.

-Podobam ci się- zaśmiał się- bardzo dobrze wiem. I nie powinnaś kłamać twojego taty, że ci nie dobrze na myśl o tym, że...

-Nic nie wiesz. Znasz tylko moje imię. Nie wiesz o tym, co myślę o tobie, zresztą tak jest lepiej, przynajmniej przez moje myśli nie zniży ci się poziom twojego ego. Chociaż... przydało by mu się lekkie obniżenie. - pokiwałam głową odwracając się na pięcie.

-Wiem o tobie więcej niż ci się wydaje Rozalie Charlotte Waldorf!- krzykną za mną. Skąd on zna całe moje imię? A no tak to jest Justin, Justin Bieber. Pff...

Powoli kierowałam się w dół ulicy, przechodząc koło różnych wystaw sklepowych. Czułam się tak jakby manekiny mówiły do mnie, patrzyły i zachęcały mnie do kupna tego co właśnie prezentują. Przyznaje się uwielbiam kupować nowe rzeczy. Ale jaka dziewczyna tego nie lubi? Przystanęłam przy witrynie sklepu Prada. Zmienili wystawę. Kobaltowoniebieska karbowana sukienka... Już widzę ją na mnie. Do tego idealnie dopasowana kopertówka. Nie usnę dzisiaj w nocy jeśli jej nie kupie. Pewnie weszłam do sklepu kierując się w stronę wieszaków, szukając idealnych ciuchów. Czy przestraszyła mnie cena jak zobaczyłam ile kosztuje moja wymarzona sukienka. Nie za bardzo. Na moje 16 urodziny dostałam własną, złotą kartę kredytową. Czym mam się przejmować? Po drodze do przymierzalni wzięłam parę innych ubrań. Przy ubieraniu 3 rzeczy mój telefon zaczą dzwonić: numer nieznany. Odebrałam niepewnie:

-Halo?- spytałam

-Hi, Rosie- usłyszałam znajomy głos, ale jeszcze dokładnie nie wiedziałam do kogo należy, postanowiłam to przemilczeć- pewnie się zastanawiasz skąd mam twój numer- ktoś zaśmiał się do słuchawki- mówiłem ci że wiem o tobie więcej niż sobie to wyobrażasz- och nie! To był Justin. Czy można mieć większego pecha niż ja? Wątpię.

-Co chcesz?- wysyczałam do słuchawki, próbując opanować sytuację.
______________________________________________________________________________
Wybaczcie, że dzisiaj tak mało ale postaram się na poniedziałek napisać 3 dłuższy i leprzy :) CZYTASZ=KOMENTUJ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz