niedziela, 4 sierpnia 2013

Prolog


-Nie, to nie jest takie łatwe, jak ty myślisz!- wykrzyczałam mu prosto w twarz.

-Tak?! A myślisz że to jest łatwe jak, jedynej osobie której ufałem, mnie okłamała?!- jego oczy pociemniały a mięśnie napięły.

-Ja... ja się bałam, że..- pojedyncza łza spłynęła po moim policzku.

-Że co?! Że Cię wyśmieje, że przestanę kochać?! To myślałaś- jego głos zadrżał- kurwa, Rose, powiedz że to nie myślałaś!- jego oczy pokryły się łzami. Bardzo dobrze widziałam, że walczył z nimi by żadna nie wypłynęła na wierzch.

-Po prostu pozwól mi odejść...- powiedziałam po dłuższej chwili ciszy.

-Nie zatrzymuje Cię- oblizał usta i ruszył w drugą stronę.

Powoli przechadzałam się po oświetlonych ulicach Filadelfii. Napotykając się gdzieniegdzie na pijanych kolesi i dziwek świecących cyckami. Tak, dokładnie, to jest urok mieszkania na głównej ulicy Filadelfii. Nie miałam siły siedzieć w domu więc dochodząc do domu otworzyłam garaż wsiadając w mojego jasno niebieskiego mercedesa. Łzy same cisnęły mi się do oczu, zamazując cały obraz przede mną. Nagle usłyszałam tylko głośny huk spowodowany moim samochodem. Odruchowo zatrzymałam go wyskakując w szoku z auta, stając koło maski. Nie mogłam uwierzyć co tam widziałam. Leżał tam tak bezwładnie, ledwo oddychając. Przykucnęłam koło jego ciała a emocjom pozwoliłam wyjść na wierzch.

-Kocham Cię- lekko musnęłam jego ledwo ciepłe usta.

-Na...na zawsze- wyszeptał końcówką sił.

Popatrzyłam na jego nadgarstek potem na mój, chłopak zauważył to i lekko się uśmiechną.

-Ty skaczesz ja skacze z tobą- pociągnęłam nosem -Ty umierasz, ja umieram- zacytowałam nasze dwa identyczne tatuaże na nadgarstkach. Nie przejmowałam się tym że mój makijaż całkowicie się rozmazał i pewnie wyglądałam w tym momencie jak szop pracz.

-Dlaczego to cytujesz?- jak zawsze był opanowany, i zachowywał zimną krew. Gdy już miałam otworzyć usta i odpowiedzieć na jego idiotyczne pytanie, przerwał mi- Nie umieram- jedna łza spłynęła po jego policzku- nie umrę dopóki ty żyjesz- spojrzał ostatni raz na mnie i zamkną swoje oczy.
Tak właśnie zakończyła się moja historia na temat: miłości i zaufania. Być może straciłam dużo przyjaciół ale zyskałam coś o wiele bardziej cennego. Ale zaczynając od początku...

1 komentarz: